Zakończyliśmy kolejny rok szkolny i katechetyczny. Wszystkim zaangażowanym w procesie wychowania naszych dzieci i młodzieży jeszcze raz serdecznie dziękuję. Niech Chrystus najważniejszy Nauczyciel wszystkim błogosławi i da dobry czas zasłużonego wakacyjnego odpoczynku. Już w następną niedzielę 5 lipca z grupą dzieci udamy się na parafialny odpoczynek. Bardzo proszę rodziców, by przyjść na spotkanie organizacyjne jutro, tj. w poniedziałek po wieczornej Mszy Św. Omówimy sprawy naszego wyjazdu i jak przygotować dzieci na drogę. Każde wakacje to wyjątkowy czas na spotkanie z Bogiem poprzez modlitwę i kontakt z pięknem stworzonego świata. Ufam, że będziemy do tego mieli wiele okazji w tych wakacyjnych miesiącach i zachęcam do tego, aby szczególnie w gronie rodziny zorganizować wspólny odpoczynek. W ten sposób starajmy się pogłębiać więzy rodzinne i rezygnując ze swojego egoizmu, dawać się z miłością dla innych. Jak mówią: „Diabeł nigdy na urlop nie idzie”- trzeba pamiętać o niebezpieczeństwach wakacyjnego „nic nierobienia” i umieć sobie aktywnie zorganizować czas wakacyjnego odpoczynku. To pomoże nam na kolejny rok pracy i wzrastania w naszym powołaniu, gdyż Bóg zawsze jest z tymi, którzy Go szukają. Szukajmy więc Boga podczas tych wakacji, budujmy z Nim osobową relację, a z pewnością ten czas będzie pięknie przeżyty, zaś jego owoce umocnią nas w miłości.
Z modlitwą ks. Proboszcz
Poniżej kazania ks. Prałata Stefana Misińca na pogrzebie s. Marii Waresiak.
Homilia na Mszy św. pogrzebowej śp. S. Marii Małgorzaty Waresiak.
Kościół św. Floriana w Krakowie, 24 czerwca 2026.
Charakterystycznym rysem Bożej Miłości objawionej przez Jezusa Chrystusa i w Nim jest bycie darem z siebie. Siostra Maria Małgorzata Waresiak ze zgromadzenia Sióstr Córek Bożej Miłości, którą dzisiaj żegnamy, pozostanie w naszej pamięci najwyrazistszym przykładem takiej postawy życiowej.
Urodziła się w 1940 – pierwszym tragicznym roku wojny, w Zubrzycy Górnej na Orawie, w góralskiej rodzinie Ignacego Waresiaka i Bernadetty z d. Kulak- Binka. Było ich w domu dziesięcioro; śp. Siostra Maria Małgorzata była przedostatnim dzieckiem, Wcześniej, w 1935 roku, przyszedł na świat jej brat Eugeniusz, który zapragnął pójść za głosem powołania i po przyjęciu święceń kapłańskich w 1961 roku pracował z oddaniem i bardzo owocnie w Archidiecezji Wrocławskiej.
Dzieciństwo przeżyli oboje w tradycyjnej orawskiej rodzinie, gdzie zasady wiary kształtowały podstawy życia rodzinnego. Dotyczyło to odnoszenia się z szacunkiem zarówno dzieci do rodziców, jak i świadomość odpowiedzialności rodziców za przygotowanie dzieci do życia według przykazań Bożych i nauki Kościoła.
Takie założenie przyczynia się do łatwiejszego zrozumienia tej licznej wspólnoty rodzinnej. Trudna praca w zasobnym gospodarstwie rolnym z lasem, zapewniająca codzienny byt, sprzyjała kształtowaniu poczucia wzajemnej odpowiedzialności i obowiązkowości, tym bardziej że ojciec rodziny miał też dodatkowo kuźnię. Dochód z niej zabezpieczał potrzeby gospodarstwa, a bardzo pożyteczna w tamtych czasach usługa pomagała sąsiadom w codziennym życiu. W takim układzie rodzinnym wzajemne pomaganie sobie było dla rodzeństwa naturalne i wystarczyło nim tylko pokierować. Szczęśliwie matka rodziny – Bernadetta, posiadała umiejętność, nie tylko organizowania życia swojej rodziny, ale też wspólnoty wiejskich kobiet. Czyniła to niemal niezauważalnie, życzliwie wysłuchując, radząc i dzieląc się z nimi spostrzeżeniami i doświadczeniem.
Siostra Maria Małgorzata Waresiak wstąpiła do zakonu w 1961 roku, uroczyste śluby złożyła dwa lata później, w 1963 roku.
Zajmowała się pracą wychowawczą w wielu placówkach Zgromadzenia, przede wszystkim wśród niepełnosprawnych. „Cieszyła się zawsze wielkim autorytetem. S. Maria była szczęśliwa w swoim zakonie – wspomina jej siostrzeniec ks. Jerzy Waresiak – Ona się w nim spełniała. Była taka radosna.” Rodzina, która dziś tak licznie przybyła na Mszę św. pogrzebową, zapamiętała siostrę Marię także z okoliczności rodzinnych, odwiedzin w domach rodzeństwa i w parafii z okazji różnych uroczystości. Przynosiła swym przybyciem radość. Znała wszystkich z rodziny. Interesowała się i pytała o każdego. Umiała doradzić, pomóc rozwiązywać problemy. Mówiono: Przyjechała ciotka zakonnica. Cieszyliśmy się, że umiała z nami rozmawiać. Czasem ciocia przyjeżdżała z innymi siostrami. Zawsze w habicie. To było ważne świadectwo, zarówno w Bytomiu – mieście specyficznym, gdzie była dłuższy czasigdzie wiara zanika chociaż to jest Śląsk, jak też w Krakowie – papieskim mieście, które coraz bardziej potrzebuje świadectwa wiary.
„Dla Jezusa być Synem Bożej miłości znaczy oddawać się ludziom w miłości do końca, czyli bezgranicznie i bez warunków. Te same zatem uczucia, które są w Sercu Jezusa, winna pielęgnować każda Córka Bożej Miłości. Dlatego Założycielka, Matka Franciszka Lechner, w sposób szczególny zachęcała swoje duchowe córki do szczególnego kultu Serca Jezusa, któremu zawierzyła Zgromadzenie w 1875 roku. Szczególnie żywo praktykowanymi w Zgromadzeniu są także nabożeństwa do: Trójcy Świętej, do Matki Bożej, do świętego Józefa i do świętego Augustyna”. Wspomnijmy w tym miejscu, że zakonu Augustianów wyszedł obecny papież Leon XIV.
Na ostatnim etapie życia spotkało Siostrę Marię wielkie cierpienie z powodu udaru. Ale nawet wtedy rozpoznawała po głosie odwiedzających ją. Przede wszystkim dużo się modliła. Bliscy mieli świadomość, że Siostra się modli za nich. Przez 3 lata po udarze modliła się w pokoju u sióstr. Przez podłączony głośnik słuchała Mszy św., odmawiała Koronkę do Miłosierdzia Bożego, i uczestniczyła w nabożeństwach odprawianych w domowej kaplicy.
Na tym ostatnim odcinku życia, dźwigania Krzyża, była siostrom, które się nią starannie opiekowały, bardzo wdzięczna. Zapewniały jej zawsze wszystko, co było konieczne. Jak ona troszczyła się wcześniej – mówiły nieraz jej wychowanki – siostry, to teraz mamy możliwość odwdzięczenia za jej pracę wychowawczą i pielęgniarską. I tak było przez te 3 lata i ani jednej odleżyny. Troszczyły się o wszystko. To jest wielka ofiara sióstr, składana z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Czuwały według zachęty Apostoła „Jeden drugiego brzemiona noście… „
Pan Jezus, którego tak ukochała, zabrał ją do siebie 21 czerwca, w miesiącu Mu poświęconym.
Święty Jan Paweł II powiedział: „Nade wszystko, bądźcie córkami Kościoła, i to nie tylko w słowach, ale i w czynach. (…) każdy z Waszych założycieli, znajdując się pod działaniem Ducha Świętego przyobiecanego Kościołowi, był zawsze człowiekiem szczególnego charyzmatu. Chrystus znajdował w nich wyjątkowe „narzędzie” swej zbawczej działalności, która szczególnie w ten sposób wciąż trwa i rozwija się w dziejach rodziny ludzkiej. Kościół przejmował te charyzmaty, dziękując za nie swojemu Panu… (…) Niech więc każda rodzina starannie czuwa nad swoją szczególną tożsamością ze względu na dobro całego Kościoła”. Na tę zachętę Świętego Jana Pawła II śp. siostra Maria Małgorzata odpowiedziała całym swoim życiem.
Ks. Stefan Misiniec


