Dzisiaj już XXXIII niedziela zwykła, czyli ostatnia niedziela przed Uroczystością Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, którą za tydzień kończymy Rok Liturgiczny. W słowie Bożym w sposób naturalny powraca temat końca świata, aby nam przypomnieć tę podstawową prawdę o naszej śmiertelności, a co za tym idzie o ostatecznej odpowiedzialności przed Bogiem, sprawiedliwym Sędzią. Dla wielu ludzi samo to sformułowanie jest przestraszające i często kwestionują naukę Kościoła o rzeczach ostatecznych, gdyż boją się nawet myśli, o konieczności odpowiedzialności za swoje czyny i słowa. Nie można jednak żyć w iluzji, że to życie na ziemi nie będzie miało końca, gdyż wtedy człowiek staje się „potworem”, który będąc zdrowym i silnym zapomina, że nie zawsze tak będzie i kiedyś trzeba będzie to wszystko zostawić i odpowiedzieć za swoje czyny przed TYM, Który nie ma względu na osoby, ale sprawiedliwie dokona oceny i albo nagrodzi, albo ukarze. Co chcemy mieć w udziale: karę czy nagrodę? to zależy od naszych wyborów już dzisiaj. Kościół nie pochwala naszej bezmyślności prowadzącej do zabawy i beztroski, ale ciągle upominając nas słowem Bożym uchy prawdziwych, dojrzałych postaw kierowanych światem wartości chrześcijańskich. Ten świat wartości, to przykazania Boże i kościelne, to cnoty, które trzeba zdobywać, by bardziej kochać i dawać się w darze dla Boga i bliźnich, to uczyć się jak bardziej kochać. Gdyż na końcu czasów będziemy sądzeni z miłości. Miłość już teraz jest największą zapłatą za trud i staranie, by być pięknym, Bożym człowiekiem. Tak szczęśliwymi byli święci, których znamy z hagiografii, czyli żywotów świętych. Oni choć wiele się trudzili, to jednak nigdy by nie oddali tego trudu za jakąkolwiek przyjemność, gdyż nie ma większej nagrody, niż należeć do Boga za życia i po śmierci. Chciejmy tak wykorzystać czas naszej ziemskiej pielgrzymki, aby się nie lękać Boga, ale służyć jeszcze gorliwiej w tych zadaniach, które nam dał zaszczyt wykonywać, a są to proste, możliwe do wykonania dla nas zajęcia: nauka, praca, cierpienie… wszystko zaś to, co przeżywamy osolone jest szczyptą modlitwy i osłodzone nadzieją nieśmiertelności.
Z modlitwą ks. Henryk

W kaplicy zapracowało ogrzewanie. Na zdjęciu nowe nagrzewnice. Poniżej nowa kotłownia z piecem na pelet i buforem na 2 tys. litrów.

